Zawsze o mnie, da mnie na mnie za mnie we mnie mnie mnie mnie niemiłosiernie.
Wiem ( i nie jest mi z tym źle ) że nie mam w sobie zbyt dużej wrodzonej bystrości. Może to dziwić moją mamę, bo podobno w wieku 2 lat recytowałam juz wierszyki w żłobku. Mojego tate, bo idąc do zerówki pisałam i czytałam. Babcie, bo mnie zawsze za zdolną i inteligentną uważała. I całe grono innych ośób, które nie są mną i nie czują, że jestem raczej mało bystra. Mało spostrzegawcza. Przesypiam wiele faktów i szczegółów, mam gdzie indziej głowe, nie reaguje z refleksem.
Brak bystrości łączy się ostatnio jakby idealnie z ospałością. Jestem zmęczona podrywaniem sie do lotu i spadaniem na dupe z przytupem, z hałasem, z piórami wszędzie i upokorzeniem. Bo czas mija i trzeba lecieć, nie można wciaż i wciąż wzbijać się do lotu.
To wszystko łączy się ze sprostaczeniem. Z błędami ortograficznymi, których zawsze robiłam masę a teraz przez brak wewnętrznej ochoty na czytanie i pisanie robię jeszcze więcej.
To wszystko łączy się z przypadłością związaną znowu z zamknięciem w sobie. Chodzi o analizowanie wciąż i wciąż tych samych treści.
W sumie. Przewaznie wiem jak chce żeby coś wyglądało i na tym sie kończy.
Jakoś tak marnuje czas, na niczym, na wsłuchiwaniu się, na letargu, na wiecznym czekaniu, na odkładaniu na jutro, na podziwianiu innych i im zazdroszczeniu.
bo już minie do tego nic nie skłania, już nie mam takich potrzebności w sobie, potrzebnostek zachcianek żeby coś wyłożyć przed sama sobą, może już mi jest wszystko obojętne, gdyby tak było, a może tak jest - oznacza to że umieram i przepadam zgubnie z kretesem
mam te strumienie obrazów, które przechodzą jeden w drugi od kopa z automatu jak zamykam oczy to mi się leją wizuale, spływają, przekapują czase czasem strumiennie lecą wizuale mi pod oczyma zamkniętymi zwłaszcza jak idę spać a wsumie nigdy nie chodze spać
nigdy nie chodze spać, po prostu coś robię mózgiem i potem nagle mnie nie ma, zasypiam
podzielić wszystkiego na fragmenty się nie da, nie da się okreslić która sfera twojego życia jest którą, jake zdarzenie jest dobre a jakie złe i wogóle nie kłamać przed samym sobą jest bardzo niemiłosiernie trudno, nie oszukiwać siebie, nie łamać siebie, nie czerpać przyjemności z chwili, z dnia jednego, trudno jest myśleć o jutrze o konsekwencjach o pieniądzach o zakupach o emocjach bez emocji
jest też kilka łatwych z natury rzeczy spraw, łatwo jest
trudno jest też mi już o tym pisać, o tym co tam jest, w jednostce mojej, w mnie bycie, o nic to nie zahacza, nie ma żadnych koneksji, nie podchodzi pod żadną dziedzinę nauki
albo co masz zrobić jutro zrób wczoraj i poczuj się dziwnie
bardzo się pocimy, to wszystko się na nas osadza. tak pomyślałam ostatnio że może to autyzm, ja się nie znam, ale może nazwijmy to autyzmem, może nikt nie chce mi powiedzieć, że jestem mentalnym wypryskiem jakimś tak jak do 10 roku życia nikt nie powiedział mi, żebym nie śpiewała - aż w podstawówki klasie czwartej spotkałam panią jadwigę fiut od muzyki.
to byłoby całkiem niezłe, to byłby dobry materiał do zgłębienia dla kogoś kto się pasjonuje materiałami do zgłębienia
dużo hoku o nic, dużo hoku o nic, dużo hoku o nic
co zrobie jak już wróce do krakowa, czemu wszystko opiera się myśleniu o przyszłości i przeszłości, bo o czym niby miałabym myśleć, co zrobie jak wróce do krakowa, cały czas tak mam w głowie, co zrobie jak już wróce, co zrobie jak wyjade
czuje w skórze taką dojrzałość do podjęcia drastycznych kroków, takie a co mi kurwa szkodzi, wszystko mi szkodzi więc to też nie zaszkodzi jeśli zaszkodzi
nic bym nie zjadła, niczego bym się nie napiła, zapaliłabym, zapale, pale, spaliłam
Czystość szmaty utrzymuję się różnie, zależy gdzie leży.
Szmatą Wisły nie zawrócisz, Szmatą świata nie zwojujesz (kto Szmatą wojuje ten o Szmaty ginie).
Najmądrzejsi tego świata mówią, że Szmata zawsze pozostanie Szmatą. Szmaty niespokojne potargały sad a my na tej wojnie ładnych parę lat?
Sprawa niczyja, a jednak sprawa. Sprawa nie może być bezpańska, sprawa zawsze musi należeć do kogoś, nie moja sprawa, nie twoja sprawa, nie jej sprawa, nie sprawy sprawa. To jest sprawa - czy nie ma sprawy? Bezsprawie.
Jesteś mały i żyjesz w efekcie blur, wszystko cię wprawia w zamazanie, naciągacze, pierdolony chleb spersonalizowany, za napis w kształcie zjem cię kurwo do ciała bożego niepodobna zapłacisz dużo ale chcesz go mieć w swoim chlebaku, chcesz go tasać tasakiem rano i smarować masłem i nakłądać wędlinę i wpychać do ryja i chcesz żeby ci ten spersonalizowany chleb penetrował przewód pokarmowy od gardła początku do dupy końca.
Czuje, że świat jest z natury taki piękny, taki dobry, taki biologicznie poprawny, uknuty w zdrowiu i dla pożytku.
Czuje, że społeczeństwo to takie buce, takie gnoje, taka siatka pasożytów oplatająca glob, takie robale. Trzeba to zniszczyć, trzeba ich zniszczyć, siebie zniszczyć, wszystko zniszczyć.
Zostawić tylko zwierzęta i rośliny, wode i powietrze, wchody słońca i jego zachody.
--
Platon, czekoladowy baton. Piękny dobry prawdziwy. Każdy ma przy sobie śmierć, na łańcuszku przy serduszku, dynda.
Jest taki zapach, który uwielbiam a którego nie potrafię opisać. To zapach specyficznych kadzidełek, które pachną w specyficzny sposób w specyficznych miejscach, raz już myślałam że je mam, że je dopadłam. Ale nie. Zapalone w pokoju okazały się czymś innym. Ogólnie jestem pierwszą wyznawczynią kadzidełek, dzień bez jest stracony. Lubie też świeczki, olejki, kominy i inne pachnące rzeczy.
Pierdoły lubię, diabeł tkwi w szczegółach. Gadżety, a little something.
Taki odpowiedni, taki wykapany w deseń, taki na miare szyty piękny we wszystkich wymiarach może ideał chuj go tam wie, wszechczasów król, król królowa paw pazia hop hop czy nadal tam jesteś mój rydwanie na rycerza mój ty!
Leże pod wodą w wannie jak mi się to wszystko tam rozmazuje takie prążki mam na oczach. A oni się dobierają, wiem że się dobierają robią podchody i się dobierają do siebie i w pary i ogólnie więc szybko się wyłaniam żeby im powiedzieć, że wiem ale co się potem okazuje że wszyscy to wiedzą, że tylko ja jestem zaskoczona czy jakaś taka kolumb odkrywca, że to ogólnie jest wiedza zakodowana genetycznie bo tak ludzie robią i jeśli się
nie okazuje że jesteś czymś innym niż człowiekiem
to ty to wiesz. Jest mi głupio i chętnie dowiedziałabym się od kogoś czy tak trzeba, bo to ma swoje wymierne korzyści pewnie, stymuluje się kciukami, kłade je na skronie i stymuluje myślenie, pobudzam się zaglądam w głąb siebie aby zobaczyć tą, no, potrzebę.
Jekie to dziwne wszystko, jakie te prążki w wody są dziwne jaka ja jestem nieswoja jak tak stoje naga i ktoś mi kawą na ławe demaskuje moją głupotę, czuje się pusto lub trochę jakbym sięgnęła granicy końcowej swoich możliwości, która mieści się gdzieś w drugim kwartlu możliwości przecietnego człowieka, emocjonalnie przeciętnego.
nie miałam alko w ustach od 3 tygodni, kłamstwo, miałam ale w takiej ilosci jakbym nie miala, to jakis rekord na skale roku obawiam sie tylko powrotu do krakowa, bo jak rozpedzi sie maszyna to ciezko bedzie ja zatrzymac a juz od tygodnia mysle o tym z kim bym sie napiła wódki, rumu, martini
tymczasem mam tu detoks pod wieloma wzgledami, zawsze przyjezdzam do londynu przetrzezwiec, tym razem spontan byl bardzo znaczacy, normalnie jakostam planuje te wyjazdy - w tym roku wszystko jest kurwa tak zmienne ze dawno przekroczylo granice i wspina się po minusowej skali mojego zadodowlenia
czyli spada
ale pozwole sobie nie analizować
trace wzrok, ślepne jestem niedołężna jak na swój wiek, psychofizycznie, powinna mnie natura wyelimonować ale chyba za słabo podskakuje zeby mnie suka zauważyła więc podskocze jej tak że popamięta
mam katar chyba uczulenie na brak narkotyków i alkoholu, jedyne co mam to papierosy i właśnie sobie zajaram siarczystego szluga a potem zakaszle
gdzieś tam w realnym świecie jest moja nisza, mój szklay dom, moja furtka do zadowolenia i niech postukam swoją białą laską wokół, i niech się w końcu natkne
ciag, uwaga - wstajesz rano i nie wiesz co cię spotka, chociaz myślisz że wiesz i że wszystko jest w normie, w statycznym porządku, takie oczywiste ale tu nie, tu zwrot i nagle jednego dnia odchodzisz z pracy i znajdujesz pracę, aktywujesz mózg i usypiasz, da się wykrzesać z tej utworzonej sieci znajomości jakieś dobra, dobra duchowe, coś stworzyć co będzie wartościowe, zawsze mnie to napawa dumą, że się zna tyle kreatywnych osób gotowych do odważnego działania, nie lubie przyspiać, lubie naukrwiać maila z pomysłami a potem wszystko wprowadzac w życie to jest moja ulubiona czynność, nakurwianie i wprowadzanie w życie a potem czerpanie satysfakcji, że mimo faktu zmiany, czasem naturalnej czasem wymuszonej - i tak idziemy w jakimś kierunku, w innym kierunku, w dobrym kierunku
zawsze miałam takie poczucie wiecie misji, mam misje żeby nie skisnąć na dnie, nawet jak już gmeram paluchem w mule to robie hop i jestem bezpieczna ale też zawdzięczam wiele mojej rodzinie, nie trzeba o tym nie mówić, trzeba o tym mówić, jak wiele zawdzięcza się swojej rodzinie. a tymczasem mówi się w tym mieście - niekomu nie dziękuj, nikomu nie zawdzięczaj, na nikim nie polegaj, na nic nie licz, bądź sam w sobie dla siebie i zdechnij na samotnej wyspie
zdrowo to trzeba wyważyć
u mnie jak w kalejdoskopie raz nie mam powodów do smutku a jestem smutna innym razem mam powód do płaczu ale się usmiecham i wiem najważniejsze - że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło
przeraża mnie jednak wizja duchowego niespokoju, czasem zmuszam się do optymizmu, do tego żeby nie myśleć o dośiwadczniach, które będę zbierała całe życie i o nauczkach, które niczego mnie nie nauczą